środa, 13 marca 2013


5 września rano stanęliśmy na miejscu na stacji Błudeń 
w pobliżu Berezy Kartuskiej [...] 
wyładowano z pociągu powyżej tysiąca osób [...]
po dwóch godzinach marszu przyszliśmy do obozu 
odosobnienia w Berezie Kartuskiej [...] 
przy furtce stało dwóch policjantów z gumowymi 
pałkami policyjnymi w rękach którymi 
okładali przechodzących i nawoływali:
"szybciej! biegiem!" - 
biegnąc dalej zauważyłem wyciągnięte 
dwa sznury policjantów i cywilów 
(jak się później dowiedziałem - przestępców kryminalnych) 
zaopatrzonych w specjalne "bykowce" - sękate kostury - koły
każdy z więźniów musiał przejść przez wyciągnięty
w ten sposób "korytarz" policjantów i kryminalistów 
którzy wrzeszcząc wniebogłosy: 
"biegiem skurwysyny - biegiem - kurwa wasza mać - biegiem
nie bójcie się jeszcze was nie wieszamy!" —
okładali trzymanymi w rękach narzędziami biegnących więźniów [...]
kiedy znaleźliśmy się na placu każdy musiał położyć się
twarzą do ziemi w następstwie wydanej komendy:
"od czoła padnij - kłaść się na pyski!"
następnie policjanci na tę zbitą masę ludzi 
wchodzili i depcząc po ludziach 
bili ich pałkami gumowymi krzycząc:
"nie podnosić łbów - mordy do ziemi!"

www.xxwiek.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz