5 września rano stanęliśmy na miejscu na stacji Błudeń
w pobliżu Berezy Kartuskiej [...]
wyładowano z pociągu powyżej tysiąca osób [...]
po dwóch godzinach marszu przyszliśmy do obozu
odosobnienia w Berezie Kartuskiej [...]
przy furtce stało dwóch policjantów z gumowymi
pałkami policyjnymi w rękach którymi
okładali przechodzących i nawoływali:
"szybciej! biegiem!" -
biegnąc dalej zauważyłem wyciągnięte
dwa sznury policjantów i cywilów
(jak się później dowiedziałem - przestępców kryminalnych)
zaopatrzonych w specjalne "bykowce" - sękate kostury - koły
każdy z więźniów musiał przejść przez wyciągnięty
w ten sposób "korytarz" policjantów i kryminalistów
którzy wrzeszcząc wniebogłosy:
"biegiem skurwysyny - biegiem - kurwa wasza mać - biegiem
nie bójcie się jeszcze was nie wieszamy!" —
okładali trzymanymi w rękach narzędziami biegnących więźniów [...]
kiedy znaleźliśmy się na placu każdy musiał położyć się
twarzą do ziemi w następstwie wydanej komendy:
"od czoła padnij - kłaść się na pyski!"
następnie policjanci na tę zbitą masę ludzi
wchodzili i depcząc po ludziach
bili ich pałkami gumowymi krzycząc:
"nie podnosić łbów - mordy do ziemi!"
www.xxwiek.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz